Ulubione sukienki

pobrane (31)

Jakie są wasze ulubione sukienki? Czy są to takie z dużym dekoltem? A może odsłaniające nogi? Małe czarne? W odważnym kolorze? Dopasowane? Rozkloszowane? A może to po prostu takie, które założyłyście na pierwszą randkę ze swoim chłopakiem? Albo to ta, która miałaś na sobie, gdy dowiedziałaś się, że osiągnęłaś cel, który wcześniej obrałaś? Bez różnicy, bo i tak nic nie trwa wiecznie, ani my, ani sukienka, ani nasza relacja. Ja nie mam ulubionej sukienki, wszystkie są dla mnie tylko ubraniem, z żadną nie mam wyjątkowych wspomnień, żadna nie pasuje do mnie jak Brad do Angeliny, więc nie widzę sensu w faworyzowaniu jednej miernoty.

Jednak chciałabym mieć jedną, niezawodną sukienkę, taką first date dress. Albo dress to get laid 🙂 Oczywiście ironizuję, ale nie mam nieśmiertelnego outfitu, który by sprawiał, że czuję się jak Kopciuszek. Ostatnio zastanawiam się, jaki krój by do mnie pasował i nie mam pomysłu.  Co może pasować do osoby będącej niewymiarowym, beztaliowym człowiekiem? Spodnie i ładna bluzka – to jest moja alarmowa alternatywa. Zawsze działa, jak nie jedna to druga.

Z drugiej strony, zastanawiam się, dlaczego my, kobiety, tak rozpaczliwie poszukujemy „naszej mody”? Wiem po sobie, że potrafię stać pół godziny przed szafą pełną ubrań a mimo tego niczego nie znaleźć i narzekać, ze nie mam co na siebie włożyć. Moja mama zwykła mówić, że ładnej osobie we wszystkim ładnie. Miało to na celu podkreślenie, że cokolwiek założę, będę ładnie wyglądała, ale z czasem rozumiem to na opak. Czy nie poszukuję tych ubrań, żeby zakryć to, że nie jestem ładna? Czy naprawdę potrzebuję co sezon kupować pełno ciuchów, żeby się dobrze poczuć sama ze sobą? Czy to jest choroba XXI wieku?

Jestem wdzięczna rodzicom, że wychowywali mnie tak, że zawsze jako dziecko czułam się ładna. Później to minęło, szczególnie bolesne w okresie dojrzewania były komentarze babci o dodatkowych kilogramach, takie pół żartem pół serio, ale jednak bardziej serio. Właśnie dlatego czasami nie akceptuję swojego wizerunku, poszukuję czegoś, co odciągnie uwagę ode mnie.